4 liga

Trzy szybkie z… trenerem Wissy. “Trzecie miejsce to za mało”

Trzy szybkie po raz trzeci – o trzecim miejscu i trzeciej lidze.

Tym razem gościmy trenera Wissy Szczuczyn Marcina Gałązkę. Wissa ma ambitne cele, w mieście buduje się stadion, czy to oznacza, że Wissa chce zagrać niedługo w trzeciej lidze? Również o to pytamy trenera Gałązkę. Miłej lektury!


Mówi się o Wissie, że ma chrapkę na trzecią ligę i już teraz byłaby na to gotowa. Jak to widzi trener tego zespołu?

Zanim odpowiem na pytanie odnośnie naszych ambicji, chciałbym nieco przybliżyć sytuację w jakiej znajduje się obecnie Wissa Szczuczyn, a jest ona wyjątkowa. W chwili obecnej w Szczuczynie budowany jest stadion oraz boisko treningowe. W rundzie jesiennej obecnego sezonu jako gospodarze graliśmy mecze na boisku bocznym w Łomży, trenowaliśmy na skrawku boiska głównego w Szczuczynie, a w okresie przygotowawczym na miejskim orliku i boisku sztucznym w Kolnie. Zawodnicy w tygodniu spędzają dużo czasu na dojazdach. Zarząd klubu stara się stwarzać jak najlepsze warunki do pracy zespołu, choć nie jest to łatwe. Jako zespół mamy na pewno utrudnione zadanie. Z tego co wiem stadion ma być oddany do użytku najwcześniej na jesieni, a może się to przeciągnąć również do wiosny przyszłego roku.

Jeśli chodzi o nasze poczynania na boisku to na półmetku rozgrywek zajmujemy 3. miejsce, co z pewnością nas nie zadowala i czujemy spory niedosyt. Uważam, że po ciężko przepracowanym okresie przygotowawczym zespół jest w stanie nawiązać walkę o 1. miejsce w lidze premiowane awansem. W okresie zimowym obyło się bez kadrowych rewolucji i nastała stabilizacja. Oczywiście kilku zawodników odeszło a w ich miejsce przyszli nowi, ale nie było to na taką skalę jak w lato. Bardzo istotnym elementem jest fakt, że zimowy okres przygotowawczy jest na tyle długi, że nowi zawodnicy mieli dostatecznie dużo czasu (treningi, sparingi) aby zapoznać się z naszym systemem gry. Wszystkie te rzeczy, które wymieniłem pozwalają mieć nadzieję, że jako zespół rozwijamy się i idziemy w dobrym kierunku. Tak na prawdę dla nas najważniejszy jest każdy kolejny mecz, mamy swój styl, zawsze gramy o zwycięstwo i na pewno chcielibyśmy zrobić niespodziankę.

Aby jednak wejść do 3. ligi i w niej spokojnie funkcjonować musi zgrać się w jednym czasie wiele rzeczy. Ja jako trener mogę zapewnić że jeśli będzie nam dane dokończyć sezon, zrobimy wszystko aby sprawić Zarządowi pozytywny ból głowy.

Jakie jest, według ciebie, najlepsze rozwiązanie na ten sezon? Tabela z jesieni, brak awansów i spadków czy jeszcze inaczej?

Sytuacja związana z pandemią koronawirusa zaskoczyła cały świat i dotarła także na nasze ligowe podwórko. Nikt nie spodziewał się, że sprawy zajdą tak daleko i cały świat nagle „zatrzyma się”. Konsekwencje dotyczą praktycznie każdej dziedziny życia. Proponując rozwiązania na dokończenie rozgrywek trzeba wziąć pod uwagę, że sytuacja jest wyjątkowa, bardzo dynamiczna i nie sposób przewidzieć dalszego jej rozwoju. W przestrzeni publicznej padają różne pomysły na dokończenie lub zakończenie rozgrywek na różnych szczeblach.

Trener Marcin Gałązka wciąż poprawia swój warsztat trenerski

Moje propozycje odnośnie 4. ligi podlaskiej w tym sezonie podzielmy na dwa warianty :

Rozgrywek nie udaje się dokończyć. Według mnie w tym wypadku należałoby anulować wyniki z jesieni i rozpocząć zmagania w przyszłym sezonie w identycznym składzie zespołowym. Oczywiście nie wszyscy będą zadowoleni z takiego obrotu sprawy, ale wydaje mi się że jest to najbardziej optymalne rozwiązanie w tej sytuacji. Premiowanie klubu awansem lub degradacją do niższej ligi na podstawie jednej rundy jest mocno problematyczne. Piłka nożna to nie skoki narciarskie gdzie rywalizację można zakończyć po jednej serii (co często się zdarza). Na mecz składają się dwie połowy po 45 minut, w których bardzo często dochodzi do zmian wyników, a mecze gra się u siebie i na wyjeździe ze względu na ułożenie terminarza. Biorąc pod uwagę jak nieprzewidywalnym sportem jest piłka nożna, można założyć, że w tabeli mogło by się dużo zmienić w przypadku dalej toczonej rywalizacji. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że po bardzo dobrze przepracowanej zimie mój zespół realnie włączyłby się do walki o pierwsze miejsce, premiowane awansem (gdzie w pierwszej rundzie na 15 rozegranych meczów tylko 6 razy byliśmy gospodarzem). Z drugiej strony w dole tabeli mogło by się również coś zmienić. Podsumowując uważam że jedna runda to zdecydowanie za mało, aby kogoś nagrodzić awansem bądź też zdegradować z ligi.

Wariant optymistyczny. Sytuacja jest opanowana i jesteśmy w stanie dokończyć rozgrywki. Tutaj trzeba wziąć pod uwagę czas, którym dysponujemy. Jeśli rozgrywki wracają od początku maja (wariant na tą chwilę mało prawdopodobny) to gramy maraton meczowy maj – czerwiec, prawdopodobnie co 3 dni. Jednak wariantem, któremu warto przyjrzeć się nieco bliżej to przedłużenie sezonu do końca lipca, wówczas mielibyśmy do dyspozycji więcej czasu. Tutaj ważną rolę musiałby odegrać PZPN i przedłużyć deklaracje gry amatora z 30 czerwca do 31 lipca. Nie wiem czy technicznie jest to możliwe. Wówczas ominęlibyśmy okres przygotowawczy, który i tak w lato jest krótki. Zawodnicy w tej chwili „odpoczywają” od grania. Była by to namiastka ligi angielskiej, w której gra się bez przerwy, zamiast sparingów były by mecze ligowe. Uważam, że było by to bardzo ciekawe doświadczenie, a zarazem realny sposób na dokończenie rozgrywek.

Ostatnio dużo mówi się o zarabianiu dobrych pieniędzy przez zawodników z 4. ligi. Uważasz, że na tym poziomie piłka powinna być zabawą za darmo czy warto iść w kierunku profesjonalizacji już na tym poziomie? Jak to wygląda w Wissie?

Piłka nożna zawsze powinna być przede wszystkim dobrą zabawą. Jeśli określony klub stać na opłacanie ekwiwalentów dla zawodników to nie widzę w tym nic złego. Z drugiej strony, jeżeli klub nie ma pieniędzy to zawodnicy grają za darmo, kwestia umowy. Uważam, że mimo wszystko na poziomie 4. ligi nie są to na tyle wysokie wynagrodzenia, z których można się utrzymać, jest to najczęściej tylko dodatek do domowego budżetu. Zawodnik poświęca swój czas, zdrowie i ma prawo oczekiwać nagrody, oczywiście w granicach możliwości swojego pracodawcy. Według mnie bardzo ważne, aby mimo wszystko to nie pieniądze były motywacją dla zawodnika, a raczej pasja i chęć rozwoju, bez względu na jakim etapie swojej przygody z piłką się znajduje. Jeśli będzie swoje obowiązki wykonywał najlepiej jak potrafi to prędzej czy później spotka go nagroda. To tyczy się zawodników ale także trenerów. Zawsze warto iść w kierunku profesjonalizacji, która w pozytywny sposób wpływa na rozwój indywidualny piłkarzy, a co za tym idzie na poziom rozgrywek i czyni je atrakcyjniejszymi.

ZOBACZ TAKŻE: OTWARCIE AKADEMII MAKUSZEWSKIEGO W SZCZUCZYNIE

WISSA BĘDZIE MIAŁA REZERWY!

PRZEJDŹ NA STRONĘ GŁÓWNĄ I ZAGŁOSUJ NA NAGRODĘ MARCA!

W grze są: LZS Krynki, Warmia Grajewo i Damian Plisiuk!

Jeśli chcesz, skomentuj wpis pod postem. Zobacz też najnowsze komentarze.

Join 25 other subscribers

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *