Bartek Mazurek po raz kolejny zachwycił – zdobył dwa gole w meczu reprezentacji Polski U-21 w meczu ze Szwecją. Podbija również austriacki Salzburg, gdzie zaliczył niezwykle udany początek sezonu po transferze z Jagiellonii. Rozmawiamy dziś z Danielem Tuzinowskim, pierwszym trenerem Bartka Mazurka z Warmii Grajewo. Dowiecie się z tej krótkiej rozmowy nieco więcej o naszej, mamy nadzieję, przyszłej gwieździe pierwszej reprezentacji!
Bartosz Ksepka: Kiedy i jak długo trenowałeś Bartka?
Daniel tuzinowski: To było w 2010 roku. Bartka trenowałem przez jakiś czas. Z biegiem czasu otworzyliśmy Akademię Piłkarską Warmia Grajewo, do której Bartek dołączył i później trenował już w starszych rocznikach, pod okiem innych trenerów.
Jak Bartek trafił pod Twoje skrzydła?
Mama Bartka, pani Ania, przyprowadziła na pierwszy trening Arka, starszego brata Bartka, żeby go zapisać do drużyny. Razem z mamą przyjechał również czteroletni Bartek. Podczas treningu była gra, a Bartek tak bardzo chciał wejść na boisko, że nie mogłem dłużej patrzeć, jak pali się do gry. Postanowiłem więc dołączyć go do jednej z drużyn.
Pamiętasz swoje pierwsze obserwacje, jeśli chodzi o Bartka?
Już podczas tego pamiętnego pierwszego treningu zauważyłem u niego ogromną energię, odwagę i sprawność. Mały, czteroletni chłopiec biegał między trzy lata starszymi chłopakami i niczym się nie przejmował.
Dało się od razu zauważyć, że ma smykałkę do piłki? A może byli inni zawodnicy z widocznym talentem, a Bartek nie był wtedy w tym gronie?
Zdecydowanie dało się to zauważyć. Bartek trenował ze starszymi chłopakami, grał z nimi w turniejach, a później również w meczach ligowych. Podczas turniejów towarzyskich także mocno się wyróżniał i niejednokrotnie zdobywał statuetki dla najlepszego zawodnika. Jak wspomniałem, grał w drużynie starszego rocznika i trochę śmiesznie wyglądało, kiedy na boisko wchodził zawodnik o dwie głowy niższy od pozostałych, a mimo to robił ogromny szum. W drużynach Warmii wyróżniał się bardzo mocno, co z czasem spowodowało zainteresowanie Jagiellonii Białystok, do której później trafił.
Czy kiedy Bartek odchodził z Twojej drużyny, wiedziałeś, że będzie kiedyś na takim poziomie?
Tak naprawdę Bartek odchodził z drużyny Warmii już pod skrzydłami innych trenerów – Kamila Randzio i Jarosława Turowskiego. Ja pracowałem z nim na samym początku jego przygody z piłką. Uważam, że każdy trener z Grajewa dołożył swoją cegiełkę do ukształtowania Bartka i rozwoju jego talentu. Każdy z nich miał swój udział w tej drodze.
Co czujesz dziś, widząc, co Bartek już osiągnął w tak młodym wieku?
Czuję dumę i jestem mega szczęśliwy, że tak dobrze mu się wiedzie. Jestem pewny, że osiągnie jeszcze więcej.
Masz kontakt z Bartkiem? Rozmawiacie o piłce?
Kontakt z Bartkiem mamy bardzo dobry. Tak samo jak z jego bratem Arkiem. Często rozmawiamy na kamerce z Bartkiem, Arkiem, moim bratem Mateuszem. No i wiadomo – rozmowy o piłce, żarty i szydera. Ostatnio wraz z przyjaciółmi byliśmy na takim naszym „piłkarskim tripie” – cztery mecze w cztery dni. Byliśmy w Sofii na meczu Ligi Europy Levski Sofia – RB Salzburg, później na meczu Bayern Monachium – Union Berlin, następnie na meczu niższej ligi austriackiej, gdzie aktualnie gra Arek – TSV St. Johann – Ried (AM), a naszą wycieczkę zakończyliśmy meczem domowym w Salzburgu – RB Salzburg – Sturm Graz. Fajnie się złożyło, bo w tych dwóch meczach Bartek zagrał rewelacyjnie, zdobywając najwyższe noty w zespole. Uwierzcie, na żywo jego gra robi jeszcze lepsze wrażenie niż na ekranie telewizora. Bartek wraz z bratem bardzo miło nas przyjęli w Salzburgu. Spędziliśmy wszyscy razem kilka dni. Dużo rozmawialiśmy o piłce, no i oczywiście graliśmy w FIFĘ, w którą Bartek okazał się najlepszy z nas wszystkich!
Myślisz, że co – poza talentem – zdecydowało o tym, że Bartek jest dziś w tym miejscu?
Poza talentem zdecydowanie praca i pewność siebie. Chłopak bez żadnych kalkulacji po prostu gra w piłkę, oddając serce i zdrowie na boisku. Technika i poruszanie się po boisku są czymś naturalnym u Bartka. Do tego dochodzi ciężka praca, odwaga i wiara we własne umiejętności.
Myślisz, gdzie jest piłkarski sufit Bartka?
Myślę i bardzo mocno w to wierzę, że kiedyś zagra w Realu Madryt!
Co jeszcze wspominasz z czasów, kiedy prowadziłeś Bartka jako trener?
Pamiętam, jak raz podczas treningu upadł i uderzył głową o parkiet. Miał wtedy dość dużą „śliwkę”, kilka treningów przerwy i… wrócił do gry. Pamiętam też turniej Wojciecha Kowalewskiego w Suwałkach. W drużynie Warmii grał wtedy Bartek, a na trybunach co chwilę było słychać: „Mazurek, Mazurek… i znowu Mazurek zdobywa bramkę!” Już wtedy komentator zaczął mówić, że w przyszłości ten chłopak może zrobić dużą karierę. A Bartek był wtedy naprawdę bardzo młody. Dzisiaj, patrząc na to z perspektywy czasu, fajnie wrócić do takich wspomnień i zobaczyć, jak zaczynała się ta historia.
Dzięki za rozmowę.
Dziękuję.
Zdjęcia z archiwum prywatnego Daniela Tuzinowskiego.







