O tym, jak zrodził się pomysł na Batalion Jaświły, z jakimi wyzwaniami mierzy się klub i jakie plany ma na przyszłość, opowiada Karol Lewocz, współzałożyciel i trener. Rozmowę przeprowadził Bartosz Ksepka.
Bartosz Ksepka: Ilu dzieciaków trenuje w klubie? Jakie są drużyny/roczniki?
Karol Lewocz: Obecnie w klubie trenuje około 70 zawodniczek i zawodników. Są to dzieci z roczników 2013–2019. Z każdym rokiem staramy się rozwijać naszą akademię i dawać dzieciakom możliwość regularnego treningu, rywalizacji oraz przede wszystkim dobrej zabawy poprzez piłkę nożną.
Ilu trenerów pracuje w klubie? Opowiedz o nich coś więcej.
W klubie pracuje dwóch trenerów posiadających licencję UEFA C. Obaj od dziecka kochają piłkę nożną i chcą tę pasję zaszczepić w naszych zawodniczkach i zawodnikach. Trener Jakub Dąbrowski jest czynnym zawodnikiem A-klasowej drużyny Biebrza Goniądz, dzięki czemu cały czas aktywnie uczestniczy w piłkarskiej rywalizacji. A ja na co dzień pracę urzędnika z działalnością trenerską. Obaj poświęcamy swój czas i energię, aby klub mógł się rozwijać, a dzieciaki miały jak najlepsze warunki do treningów i sportowego rozwoju.
Jakie macie warunki treningu i pracy? Chodzi mi o infrastrukturę.
Mamy możliwość korzystania z dużego naturalnego boiska, orlika oraz – w sezonie zimowym – z sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej w Jaświłach. Dzięki temu możemy prowadzić treningi przez cały rok, choć oczywiście chcielibyśmy, aby nasza infrastruktura z czasem była jeszcze lepsza i pozwalała nam stworzyć dzieciakom jeszcze bardziej komfortowe warunki do rozwoju.
Jak oceniacie i jak wygląda współpraca z samorządem?
Myślę, że nasza współpraca z samorządem przebiega wzorowo. Każda zgłaszana przez nas potrzeba jest wysłuchana, a kiedy pojawiają się problemy, możemy liczyć na pomoc i wsparcie. Dużą pomocą jest również wsparcie pracowników Urzędu Gminy w prowadzeniu dokumentacji klubowej. Zawsze możemy zwrócić się do nich o pomoc, kiedy czegoś nie wiemy lub potrzebujemy wsparcia. Z tego miejsca chcielibyśmy serdecznie podziękować Wójtowi Gminy Jaświły, Panu Markowi Jaroszowi, oraz wszystkim pracownikom Urzędu Gminy za dotychczasową współpracę i wsparcie naszego klubu.
Czy jest u Was pomysł, aby w przyszłości powstała drużyna seniorów?
Tak, taki pomysł zdecydowanie jest. Chcielibyśmy jednak, aby była to drużyna zbudowana przede wszystkim z naszych wychowanków, którzy w przyszłości dorosną do gry w piłce seniorskiej. Oczywiście do tego mogliby dołączyć również zawodnicy innych klubów z terenu naszej gminy. No i nie możemy wykluczyć, że również nasi trenerzy kiedyś pojawią się na boisku w roli zawodników.

Czy jest w klubie ktoś, kto pamięta czasy seniorskiej drużyny Piorun Jaświły? Co pamiętacie z tamtych czasów?
Tak. Te czasy doskonale pamięta Prezes naszego klubu, Mariusz Wojtulewicz. Oto kilka słów od niego: „Drużyna piłkarska seniorska w Jaświłach powstała około 1993 roku i rozpoczęła rozgrywki w białostockiej B klasie. Pierwszym trenerem i kierownikiem zespołu został Andrzej Wojtulewicz. Początkowo zespół nosił nazwę LZS Jaświły. Po trzech sezonach drużyna awansowała do białostockiej A klasy. Jednym z ciekawszych epizodów w historii zespołu był przyjazd do Jaświł, w ramach rozgrywek Pucharu Polski, drużyny Jagiellonii Białystok. Drużyna działała bardzo prężnie, co było możliwe między innymi dzięki finansowaniu i ogromnemu wsparciu władz samorządowych w Jaświłach. Wszystkie mecze cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców i stały się dla nich jednym ze sposobów na spędzanie wolnego czasu. W kolejnych latach zespół prowadzili Grzegorz Giro i Jan Stasieła. Drużyna LZS Jaświły wycofała się z rozgrywek około 2000 roku. W 2003 roku zespół został ponownie reaktywowany, tym razem pod nazwą Piorun Jaświły. Trenerem został Jan Stasieła, a prezesem Jacek Kamiński. Drużyna istniała do 2006 roku.”
W jaki sposób rodzice angażują się w rozwój klubu?
Rodzice są ogromną częścią Batalionu. Dopingują, pomagają, angażują się w życie klubu i jeżdżą z nami na mecze ligowe. Tworzą również piękne oprawy i pokazują dzieciakom, że niezależnie od wyniku zawsze warto być razem. Szczególnie na początku naszej drogi ich wsparcie było i nadal jest niezwykle ważne. Nawet kiedy wyniki nie były po naszej myśli i zdarzały się wysokie porażki, rodzice potrafili przygotować wspaniałą oprawę i po meczu podziękować dzieciakom za walkę, nagradzając ich brawami. To pokazuje, że w Batalionie wynik jest ważny, ale jeszcze ważniejsze są dzieci, ich rozwój, radość z gry i poczucie, że zawsze mogą liczyć na swoich najbliższych.
Wróćmy jeszcze do początków. Kiedy powstał klub i jak doszło do jego założenia?
Pomysł, realizacja – jak to wyglądało? Pomysł powstał około dwóch lat temu. Wszystko zaczęło się od zwykłej myśli. Podczas jednego ze spotkań Mateusz Joka i Karol Lewocz powiedzieli sobie: „Ty, a może by tak…”. A później już wszystko potoczyło się bardzo szybko. Odbyło się kilka spotkań, podczas których chcieliśmy się dobrze przygotować, żeby nie wygłupić się już na starcie i żeby cały pomysł miał ręce i nogi. Później ogłosiliśmy nabór chętnych dzieciaków, zorganizowaliśmy trening „na próbę” i… po tym treningu nie było już odwrotu. Powstał BATALION. Nagle okazało się, że nie był to chwilowy pomysł, ale coś, co naprawdę zaczęło żyć. Dzisiaj mamy około 70 zawodniczek i zawodników, a nasze drużyny rywalizują w ligach wojewódzkich w kategoriach młodzik i trampkarz.
Z punktu widzenia założyciela – czy jest to łatwe zadanie w tak stosunkowo niewielkiej gminie?
Na samym początku na pewno nie było łatwo. Trenerzy również nie mieli wcześniej doświadczenia w prowadzeniu dzieci, więc każdy z nas musiał się wiele nauczyć. Od początku bardzo dobrze zgrała się jednak współpraca pomiędzy trenerami, zawodnikami, rodzicami i władzami samorządowymi. I to właśnie ta współpraca była oraz nadal jest jednym z naszych największych atutów. W naszej gminie mieszka około 4000 osób, więc na początku pojawiały się obawy, czy taki pomysł w ogóle się przyjmie i czy uda się zebrać odpowiednią liczbę dzieci. Z czasem okazało się jednak, że taka inicjatywa była po prostu potrzebna.
Jakie rady dałbyś komuś, kto chce stworzyć taką akademię czy klub w małej miejscowości?
Nie zastanawiaj się – twórz klub! Naprawdę warto. Taka inicjatywa bardzo szybko zaczyna się odwdzięczać. Dzieciaki potrzebują rywalizacji, integracji, wspólnego spędzania czasu, a przede wszystkim ruchu. Szczególnie dzisiaj, kiedy wiele dzieci spędza mnóstwo czasu przed telefonem czy komputerem, każda możliwość wyjścia na boisko, spotkania z rówieśnikami i aktywnego spędzenia czasu jest niezwykle cenna.
Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu klubu?
Zdecydowanie sam początek. Wszelkiego rodzaju dokumentacja, zebranie dzieciaków, organizacja pierwszego wyjazdu, pierwszy mecz po prostu trzeba to wszystko odpowiednio ze sobą połączyć i sprawić, żeby organizacyjnie wszystko działało. Tak jak wspominałem wcześniej, na początku każdy z nas się uczył. Dzisiaj mamy już dużo większe doświadczenie i wiemy, co „z czym się je”.
Co daje najwięcej satysfakcji?
Zdecydowanie uśmiech dzieciaków. To właśnie on daje nam największego powera! Nieważne, czy wygrywamy, czy przegrywamy – kiedy widzimy, że dzieci cieszą się z gry, spotykają się z kolegami, rozwijają swoje umiejętności i po prostu dobrze się bawią, wiemy, że to wszystko ma sens.
Czego jeszcze brakuje Wam tak na co dzień, żeby móc powiedzieć: „Teraz to już mamy wszystko, co chcieliśmy”?
Nasze duże boisko, na którym trenujemy i rozgrywamy mecze, pozostawia jeszcze kilka rzeczy do życzenia. Przed rozpoczęciem rozgrywek przeprowadziliśmy zabiegi agrotechniczne, które miały poprawić stan murawy. Będziemy również sukcesywnie, w miarę dostępnych środków, pracować nad jej dalszą poprawą. Chcemy, aby warunki do treningów i rozgrywania meczów były z każdym rokiem coraz lepsze. Nie mamy jeszcze wszystkiego, o czym marzymy, ale najważniejsze jest to, że cały czas się rozwijamy i krok po kroku idziemy do przodu.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!
Dzięki!
Foto: Batalion Jaświły

