Początek sezonu nie rozpieszcza kibiców Sparty Augustów. Po trzech rozegranych kolejkach zespół pozostaje bez punktów, płacąc wysokie frycowe na starcie rozgrywek. Szkoleniowiec Sparty, Przemysław Kołłątaj, podsumował pierwsze sześć tygodni pracy z drużyną, tłumacząc przyczyny trudnego otwarcia i wskazując obraną przez klub drogę, w której kluczową rolę odgrywa augustowska młodzież.
Sytuacja w tabeli nie jest wymarzonym scenariuszem dla sztabu i kibiców, jednak w Augustowie nikt nie wpada w panikę. Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem reorganizacji modelu gry oraz wdrażania nowych nawyków taktycznych w zespole, który przeszedł wyraźną zmianę pokoleniową i tożsamościową.
Bolesne frycowe na starcie
Trzy porażki w trzech pierwszych meczach to bilans, który jednoznacznie wskazuje na wyzwania, przed jakimi stanął nowy sztab szkoleniowy. Przemysław Kołłątaj nie ukrywa, że początek ligowych zmagań dostarczył drużynie twardej lekcji.
– 3 porażki w 3 meczach to nie jest start, na który liczyliśmy. Płacimy frycowe i popełniamy proste błędy, które od razu są karane stratą bramki i w konsekwencji porażką – przyznaje bez ogródek trener Sparty. – Jednak ostatni mecz pokazał, że po wyeliminowaniu strat własnych można z optymizmem patrzeć w przyszłość. Zaangażowanie i realizacja założeń dają powód do optymizmu. Wyciągamy wnioski, korygujemy błędy na treningach i z pełną koncentracją przygotowujemy się do następnego meczu.
Wyraźny zwrot w stronę lokalnej młodzieży
Kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji Sparty jest polityka kadrowa. Klub zdecydowanie odciął się od wcześniejszych modeli funkcjonowania i postawił na zawodników wywodzących się z Augustowa. W każdym ze spotkań wyjściowy skład obfituje w graczy posiadających status młodzieżowca.
– Za nami 6 tygodni intensywnej pracy poświęconej na zgranie formacji, motorykę oraz naukę gry w obronie i w fazach przejściowych. Drużyna musi się nauczyć nowych nawyków boiskowych, to wszystko jest budowane od podstaw – podkreśla Kołłątaj. – Kierunek mojej pracy i klubu jest jeden: stawiamy na swoich. W każdym meczu gra 8-9 młodzieżowców. Rodziny, znajomi i koledzy powinni być w końcu dumni, że to ich syn czy kolega biega po boisku i reprezentuje miasto Augustów. Większość chłopców jest miejscowych, a nikt w klubie nie chce, by było odwrotnie, ponieważ odwrotnie już było i wiemy, jak się to skończyło.
Prośba o czas i ciągły rozwój
Mimo braku zdobyczy punktowej na otwarcie sezonu, cel Sparty pozostaje niezmienny – budowa stabilnego zespołu o wyrazistym stylu gry, który w długiej perspektywie przyniesie lokalnej społeczności powody do satysfakcji.
– Dajcie nam czas, byście mogli być dumni z tych chłopaków. Wspólnie z Marcinem, moim drugim trenerem, wkładamy całą swoją pasję i energię w ten projekt. Nie poddamy się w tej drodze i nasi zawodnicy również. Kluczem dla nas jest stabilizacja i ciągły rozwój. Chcemy wygrywać i mieć swoją tożsamość, podchodząc do rozgrywek z pełną pokorą – podsumowuje szkoleniowiec Sparty.

