Wigry mocne u siebie! Kamil Zalewski z pierwszym hat-trickiem dla biało-niebieskich [RELACJA Z MECZU]

Czwarta liga rozpoczęła swoje zmagania już w poprzednim tygodniu, ale dopiero w ubiegłą niedzielę zaliczyłem swój debiut stadionowy w nowo rozpoczętym sezonie. Wyprawa do Suwałk nie zwiastowała wypadu na mecz, jednak będąc na miejscu nie mogłem oprzeć się tej przyjemności.
W Suwałkach od wielu lat panuje bardzo dobra atmosfera na meczach piłkarskich, zaplecze jak i stadion w dużym stopniu odbiega od boisk innych czwartoligowców. Jednak dzisiaj nie o tym. Mianowicie do Suwałk przyjechała drużyna KS-u Grabówka, która po nieudanym rozpoczęciu sezonu w Szczuczynie z tamtejszą Wissą, miała dużo do udowodnienia dla swoich kibiców. Zadanie nie było proste, bo Suwalskie Wigry są jednym z głównych pretendentów do awansu w tym sezonie.
Przecena na bilety
Atmosfera przed meczem była gorąca, długa kolejka do sprawdzenia przez ochronę i wyczuwalna chęć dopingowania swojej drużyny była wszędzie. Nie obyło się jednak bez wpadek ze strony organizatorów, gdyż już na wstępie zawiesiły się serwery i nie było możliwości zakupu biletów w formie papierowej. Jednakże kibice gospodarzy nie zrażeni sytuacją opłacali wejście na stadion wrzucając pieniądze „do skarbonki”. Organizator z uwagi na awarię, obniżył cenę biletu o 5 złotych. Na trybunach jeszcze przed meczem dało się wyczuć zapach grillowanej kiełbaski. Mecz rozgrywany przez miejscową drużynę na swoim stadionie jest dla zagorzałych kibiców świętem.
Na zegarach godzina 16:56 i sędzia spotkania wyprowadził obie drużyny na płytę rozgrzanego boiska, spotkanie rozrywane było w pełnym słońcu przy gorącym dopingu suwalskich ultrasów.
Spotkanie rozpoczęło się od wzajemnego badania przeciwników, jednak już od pierwszej minuty widoczna była przewaga biało-niebieskich. Na bramki długo nie musieliśmy czekać bo już w 16 minucie sędzia podyktował zasłużony rzut karny dla gospodarzy. Jego wykonawcą był Kamil Zalewski, który bez najmniejszego problemu pokonał bramkarza gości. Od tego momentu zawodnicy Wigier poczuli się pewnie, stosowali wysoki pressing, co zaowocowało drugim trafieniem Kamila Zalewskiego w 21 minucie. Zawodnicy KS-u Grabówka w pierwszej połowie oddali jeden celny strzał na bramkę. Do przerwy wynik się już nie zmienił.
Stłamszona Grabówka
Na drugą połowę biało-niebiescy wyszli jeszcze bardziej zmotywowani. Od pierwszego gwizdka nie pozwalali zawodnikom z Grabówki swobodnie rozgrywać futbolówki, dzięki temu w 53 minucie strzałem z dystansu Bartosz Gużewski umieścił piłkę w siatce. Pomimo wysokiego wyniku kibice głośno i gorąco dopingowali gospodarzy upraszając się o kolejne bramki. Druga połowa była jednostronnym widowiskiem. Pierwszego hat-tricka dla gospodarzy Kamil Zalewski ustrzelił w 68 minucie, dokładnym strzałem po ziemi w środek bramki pokonał bramkarza. Suwalskie Wigry jednak nie zamierzały poprzestać i w dalszym ciągu atakowały rywali zepchniętych do głębokiej defensywy. Goście nie potrafili złapać oddechu i w 69 minucie Marcin Fiedorowicz przerzucił bramkarza, czym ustalił wynik spotkania na 5:0.
Biało-niebiescy pokazali charakter w tym spotkaniu i jeżeli kwestie finansowe nie pokrzyżują im planów to uważam, że będą jedną z ekip walczących o awans do trzeciej ligi. Kamil Zalewski natomiast bardzo szybko udowodnił, że wiele w tym sezonie będzie zależało od jego dyspozycji.
Na koniec chciałbym jeszcze zauważyć, że pomimo niewielu możliwości pokazania swoich umiejętności, bramkarz gospodarzy Jakub Kanclerz popisał się co najmniej trzema bardzo dobrymi interwencjami. Co tylko pokazuje, że sztab szkoleniowy Suwalskich Wigier dokonał wiosną dobrych wyborów.








