Folklor podlaskich boisk

Kamil Jackiewicz: zostawmy Brzęczka, póki nie znajdziemy następcy

Co to za tydzień z tą Polską kadrą narodową. Od wygranej z Ukrainą w stylu dalekim od oczekiwań znawców, poprzez baty we Włoszech do wczorajszej porażki z aferką w tle.

Zaznaczam, że nie uważam Jerzego Brzęczka za gościa który ma “papiery” na prowadzenie kadry ale nie widzę też powodu by je… go za wszystko.Podobnie też nie uważam by Robert Lewandowski wypadł z topu piłkarzy na świecie ale zwyczajnie w ostatnim tygodniu nic nie wniósł i namieszał kijem w Wiśle. Zanim zacznę to rozkładać na czynniki pierwsze to podejmę trzeci temat już z rozwinięciem.

Jakim trzeba być człowiekiem, żeby życzyć swojej narodowej reprezentacji porażki, kibicować obcej nacji tylko po to by zapluć ekran po zwolnieniu trenera? Jak można później usiąść do oglądania kolejnego meczu i radować się bramkami rodaków? To co ludziom w bani siedzi i jak bardzo mają parcie na lajki, followy i inne pierdoły w internecie, jak czekają na reakcje na ich komentarze, jak piszą podczas jednego meczu więcej opinii niż akcji zawodnicy przeprowadzą na boisku to głowa mała. Kto korzysta z twittera ten pojmie o co chodzi. Mamy miliony ekspertów wspaniałych trenerów – od szukania lajków. Żebym miał chęć się bawić w robienie screenów to co drugiego bym zaorał jak z miesiąca na miesiąc zmienia się o 180 stopni opinie i poglądy, nie mówię już tylko o piłce ale każdej dziedzinie. Ludzie w internecie czują się panami i wywołują wojny z wypierdalaniem, a gdy okaże się, że w realnym świecie klawiatura i ekran zamienia się w żywego wroga to miękną natychmiast…

Jakim trzeba być człowiekiem, żeby życzyć swojej narodowej reprezentacji porażki, kibicować obcej nacji, tylko po to, by zapluć ekran po zwolnieniu trenera?

Wróćmy jednak do piłki nożnej i tematu Jerzego Brzęczka. Zwolniony pewnie nie zostanie bo awansował na Euro i za to będą go rozliczać, poza tym pan prezes Boniek nie potrafi się przyznawać do błędów toteż będzie trzymał “Wuja”. Prawdę mówiąc zwolnienie Brzęczka nic nie daje bo do Polski nie przyjdzie Bóg wie jakie nazwisko na ławkę. Głównym powodem jest to, że trzeba za takiego fachowca wyłożyć grube miliony, a gwarancji nie ma i związek nie poleci aż tak bogato. Jeśli jednak przed Euro zwolniony zostanie Brzęczek to będę mocno zdziwiony. Tysiące znawców pierdoli jak potłuczona, że mamy świetne pokolenie i takich młodych, zdolnych grajków. No w porządku są ale jest ich garstka w porównaniu z topowymi nacjami, a my TOPEM NIE JESTEŚMY I NIE BĘDZIEMY. Reprezentacja Polski jest na ten moment około 10-15 siłą piłkarską Europy i to wszystko. Wyjście z grupy, a następnie wygranie 1 meczu w fazie pucharowej to moim zdaniem max, co możemy teraz osiągnąć. Oczekiwania niektórych są tak wite w chmurach, że wydaje się to wręcz abstrakcją.

Prawdę mówiąc zwolnienie Brzęczka nic nie daje, bo do Polski nie przyjdzie Bóg wie jakie nazwisko na ławkę.

Nie dziwią mnie porażki z Włochami i Holandią bo to nacje silniejsze nawet gdy gnębią je kontuzje. Nasza drużyna za Brzęczka nie wygrała spotkania z topowymi drużynami i to jest wyznacznik siły. Wygrać z Bośnią, Ukrainą. Dobrze, że nie spadliśmy do drugiej dywizji ligi narodów i to z dwóch powodów. Pierwszy – nadal możemy obserwować jakie są różnice między Polską, a topem i ogólnie mamy możliwość z takimi zespołami grać. Drugi – wygrywając ewentualnie w drugiej dywizji ponownie niektórzy zatracili by obraz rzeczywisty.

Nie chce bronić Brzęczka i jak pisałem na początku nie jest to szkoleniowiec na poziom reprezentacji ale jechanie po nim za wszystko to trochę przesada. Odnośnie samego Lewandowskiego rozumiem frustrację na brak wyniku, rozumiem niechęć do trenera ale kapitan nie powinien robić trzody i rozbijać drużyny od wewnątrz. Tu nie chodzi nawet o to co rzeczywiście powiedzieli sobie panowie ale o aktywność podczas spotkań. Występy Roberta można podsumować krótkim stwierdzeniem: był na boisku. Jeśli ma zamiar kiedyś jeszcze wyjść i powtórzyć to co już kiedyś powiedział, a mianowicie: “graliśmy dla kibiców, dla nich walczyliśmy, dla nich to robimy”. Niech na samym początku przypomni sobie spotkania z Włochami i Holandią i zastanowi się czy aby na pewno zagrał i zaangażował się dla kibiców czy zwyczajnie miał wyjebane w trenera, w wynik i w grę.

Kamil Jackiewicz – działacz LZS-u Krynki, pasjonat lokalnej piłki nożnej

Lewy jest wielkim piłkarzem ale takie zachowania powodują, że staje się co raz to mniejszym człowiekiem. Nic mu oczywiście nie odbierając bez zaangażowania w reprezentacji w każdym meczu to ciężko będzie wygrać złotą piłkę co by w klubie nie osiągną .Tym wywodem chciałem jedynie zwrócić uwagę na to, że sprawa reprezentacji, poziomu gry, wyników, jakości itp nie jest zależna tylko od trenera i owszem on powinien być spoiwem ale nawet najlepsi trenerzy przegrywali gdy innym nie zależało.

Kamil Jackiewicz – piłka moja pasja

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *