W drugim odcinku serii kontroVARsje z podlaskich boisk przeanalizujemy sytuację, do której doszło w meczu Puszczy Hajnówka z Jasionem Jasionówka. Mecz rozegrano w ramach siódmej kolejki klasy okręgowej.
Chodzi o kontratak Puszczy Hajnówka. Zawodnik Puszczy odbiera piłkę na własnej połowie, prowadzi ją kilka metrów i zagrywa do kolegi prostopadle. Sędzia boczny podnosi chorągiewkę, przerywając dobrą sytuację dla Puszczy. Czy na pewno jednak był w tej sytuacji spalony? Zobaczcie to nagranie.

Pierwszy aspekt tej sytuacji to pozycja spalona. Zawodnik Puszczy, do którego adresowane jest podanie, znajduje się na własnej połowie. W myśl przepisów, wówczas nie możemy mówić o spalonym. Jak analizuje tę sytuację nasz ekspert?
Zawodnik Puszczy Hajnówka dostaje podanie od współpartnera, który znajduje się na własnej połowie gry. Sytuacja nie jest prosta do oceny, ponieważ współpartner napastnika jest w momencie podania na połowie przeciwnika.
Przepisy gry:
Zawodnik, który przebywa na pozycji spalonej w momencie, gdy piłka zostaje zagrana lub dotknięta przez współpartnera, może być ukarany jedynie wtedy, gdy:
jest aktywny w grze poprzez:
- branie udziału w grze poprzez zagranie lub dotknięcie piłki podanej lub dotkniętej przez współpartnera,
- przeszkadzanie przeciwnikowi poprzez:
- utrudnianie przeciwnikowi zagrania lub możliwości zagrania
- atakowanie przeciwnika w walce o piłkę
- podejmuję ewidentną próbę zagrania piłki, która znajduje się blisko, gdy próba ta ma wpływ na przeciwnika
- wykonywanie ewidentnych działań, które jednoznacznie wpływają na możliwość zagrania piłki przez przeciwnika
Oceniając spalonego należy brać pod uwagę pierwszy moment kontaktu z piłką przy „zagraniu“ lub „dotknięciu“ piłki.
Zgodnie z przepisami gry zawodnik nr 2 z Puszczy Hajnówki , który znajduje się na połowie przeciwnika w monecie zagrania piłki nie przekracza przepisów gry. Ponieważ przebywanie na pozycji spalonej nie jest przewinieniem. Dlatego prawidłową decyzją zespołu sędziowskiego jest kontynuowanie gry. Sędzia z zajmowanej pozycji nie jest wstanie ocenić, czy w momencie podania piłki, zawodnik drużyny gospodarzy znajduje się na własnej połowie gry, więc musi zaufać sygnalizacji sędziego asystenta.
Drugi, już mniej znaczący aspekt tej sytuacji to kontuzja, jakiej doznał zawodnik Jasionu w momencie wykonywania rzutu wolnego. Tutaj jednak ekspert nie pozostawia złudzeń.
W tej sytuacji sędzia nie musiał przerywać gry, bo zawodnik doznał kontuzji samoistnej, bez kontaktu z przeciwnikiem. Sędzia nie miał podstaw do przerwania gry.
Jak Ty oceniasz tę sytuację? Zostaw komentarz pod wpisem.

