„W klubie dzieje się źle” – stwierdzili kibice Cresovii Siemiatycze i napisali list, skarżąc się w nim na działania zarządu klubu. Ten wystosował odpowiedź. I tak spór wciąż trwa. O co w nim chodzi?
List został skierowany do redakcji Głosu Siemiatycz, Burmistrza Siemiatycz, Zarządu Klubu MKS Cresovia Siemiatycze i Prezesa Podlaskiego Związku Piłki Nożnej.
Jakie zarzuty kierują pod adresem władz Cresovii?
Zarzucają im przede wszystkim złą organizację, z powodu której drużyna w dwóch wiosennych meczach, w których zdobyła 6 punkty na boisku, musiała oddać je, bo przyznano przeciwko Cresovii walkowery (z Warmią ii Turem). Jeden z powodu wpisania do protokołu zawodnika, którego, jak twierdzą kibice, nawet nie było w tym czasie na terenie Polski, drugi – za obecność w meczu tylko jednego młodzieżowca, a nie dwóch, jak nakazują przepisy.
„Ubolewamy, że do tego doszło i przepraszamy kibiców. Nadal jest nam z tego powodu po prostu głupio. Klub poniósł za to konsekwencje związkowe. Nie będziemy rozdrabniać się na zasadzie – kto?, co?, jak? Całą winę zarząd bierze na siebie. (…) Posypujemy głowę popiołem.” – odpowiadają władze klubu.
„Zarząd tłumaczył oszustwa pomyłką. Pomylić to można sól z cukrem pudrem bez próbowania, a nie osobę. Śmieli się na stadionie, że dobrze że czarnoskórych nie ma w klubie, bo trudniej było by fałszować skład” – ripostują autorzy listu.
Inne zarzuty kibiców są już pozasportowe. Zarzucają drużynie, że po każdym meczu odbywa się „libacja”, przez co niektórzy w drużynie mają nawet problemy z alkoholem.
Co na to zarząd? Odpowiada tak: „Po meczu, treningu każdy rozchodzi się, wyjeżdża. Czy możemy komuś zabronić iść do baru? Czy skoro ktoś jest pełnoletni, to nie może w barze zamówić drinka?„
Kolejna kwestia funkcjonowania klubu, która nie podoba się kibicom, to „trener-słup”, czyli Artur Dakowicz, który obecny jest tylko na meczach, a treningi prowadzi jego asystent, Wojciech Moczulski. Klub tłumaczy się wymogami licencyjnymi. „Nawet czwartoligowy trener musi mieć specjalną licencję – „UEFA A”. W Siemiatyczach taką licencję mają jedna lub dwie osoby.” – czytamy w odpowiedzi zarządu, który twierdzi ponadto, że długo szukał trenera z papierami, jednak nie było chętnych, bo albo oczekiwali wyższego wynagrodzenia, albo mieli inne obowiązki.
Jak podaje Kurier Podlaski, prezes Cresovii Jan Kobus złożył rezygnację z pełnionej funkcji.
LIST KIBICÓW I ODPOWIEDŹ ZARZĄDU W CAŁOŚCI PRZECZYTACIE NA STRONIE KURIERA PODLASKIEGO.
Zdjęcie: http://cresovia.com.pl/




