Folklor podlaskich boisk

“Tu młodzi nie noszą piłek” – Piotr Gorczyca o życiu i grze w Hiszpanii

Piotrek “Gori” Gorczyca, zawodnik hiszpańskiej Lorca FC (czwarty poziom w Hiszpanii), dostrzega kilka różnic w podejściu do treningów w Polsce i Hiszpanii. Dostrzega jednak również podobieństwa, m.in. swojego obecnego trenera, byłej gwiazdy, i swojego pierwszego trenera, dziś szkoleniowca Sokoła Sokółka. Zapraszamy na rozmowę!

______

Młody chłopak w Hiszpanii, piękne kobiety, pogoda wymarzona, parę „ojro” do wydania jest. Sielanka!

Powiem tak, nie ma tutaj “kokosów” i od początku wiedziałem na co się piszę. Dużo wolnego czasu nie ma. Mamy siedem, osiem jednostek treningowych, czyli wtorek lub środa trenujemy podwójnie, ale to wszystko zależy, co akurat na ten moment jest potrzebne. Przeważnie tylko jeden dzień w tygodniu jest wolny, a zdarza się nawet, że trenujemy cały tydzień, bez przerwy. Treningi są rano o 9:30, bądź wieczorem o 19:30 ze względu na pogodę, w ciągu dnia dochodziło nawet do 40 stopni w lato.

I ja właśnie o te 40 stopni pytam. Plaża, wolny czas, kobiety…

W wolnym czasie uczę się języka albo razem z chłopakami jeździmy zwiedzać różne miejsca w okolicy lub jedziemy na plażę do którejś z pobliskich miejscowości. Przez te dwa miesiące już nawet w Maroku byłem, więc cały czas poznaję coś nowego.

W ogóle, cały ten sezon to dla Ciebie coś nowego.

Tak, chciałem spróbować  swoich sił w Hiszpanii. Ale mogło do tego nie dojść. Tego lata miałem jeszcze inną, dość nietypową ofertę z ekstraklasy Kosowa – FC Llapi. Warunki finansowe były dużo lepsze i najwyższy poziom rozgrywkowy. Jednak po rozmowach z różnymi osobami stwierdziłem, że Hiszpania to lepszy wybór pod względem przyszłości. Daniel Sobis przekonał mnie, że  jest to dobry kierunek. Lorca jeszcze dwa lata temu grała w Segunda Division, cała infrastruktura, treningi i cała otoczka wokół klubu sprawia, że człowiek czuje się jakby był profesjonalistą. Od zawsze marzyłem o tym, aby grać w Hiszpanii. Uwielbiam ten styl gry, kiedy to bramkarz jest jedenastym zawodnikiem i jest często wykorzystywany podczas tworzenia akcji. Do tego Casillas czy Valdes to byli moi idole.

Do której polskiej ligi porównałbyś poziom, jaki prezentują kluby na czwartym poziomie w Hiszpanii?

To zależy od zespołu. Jeśli miałbym porównać ze wszystkimi zespołami, to poziom odpowiada czołówce drugiej ligi polskiej, ale z tego co wiem, najmocniejsza Tercera (czwarta liga w Hiszpanii – red.) jest w Katalonii. Nasz zespół pod względem czysto piłkarskim to pierwsza liga polska, pod względem siły fizycznej, walki w powietrzu – poziom niżej.  Ciężko mi powiedzieć coś więcej o innych zespołach, bo akurat jestem w takim klubie, że my mamy zupełnie inne warunki niż pozostałe drużyny. Stadion na 10 tysięcy miejsc, 5 boisk do treningów, w tym 3 sztuczne.

Kto tworzy zespół? Jak byś zdefiniował Lorcę?

Jesteśmy mieszkanką młodości z doświadczeniem. Uzupełnia to wszystko trener, który był piłkarzem klasy światowej. Tylko my jesteśmy trochę “inni”, bo mamy tylko czterech Hiszpanów, a reszta zawodników niemal z całego świata. Nie wiem ilu, ale nawet jak ostatnio byłem w zimie na testach w Suwałkach to było dwóch Hiszpanów na testach z Tercera, teraz w Głogowie kolejny i wielu innych przychodzi do Polski i się sprawdzają.

https://twitter.com/LorcaFCSAD/status/1171323628316745728

Masz jakieś spostrzeżenia co do różnic w szkoleniu w Polsce i w Hiszpanii?

Bardzo dużo mamy gier w różnej postaci, ale w każdej uczestniczą bramkarze. W Polsce, w różnych klubach, spotkałem się z tym, że przykładowa “gierka” 4 na 4, ale nie można podać do bramkarza. To miało sprawiać, że zawodnicy mieli cały czas grać do przodu. Moim zdaniem dawało to całkiem inny efekt. Inny sposób wyprowadzania piłki przez bramkarza, nad którym trenowaliśmy cały okres przygotowawczy. Dużo wymaga się od zawodników, aby to oni byli cały czas pod grą i jak najwięcej grać ziemią. Nie ma szybkiej wymiany “ciosów” – jest spokojne rozgrywanie i czekanie na błąd rywala.

A rola bramkarza?

Bardzo dużo jest tu gry nogami,  dużo dynamiki. Jest to inny trening bramkarski niż w Polsce. Trenerzy dużo rozmawiają z nami zarówno przed i po każdym treningu. Zawodnicy też mają prawo wypowiedzi i jest to w postaci otwartej dyskusji. Jest jeszcze jedno. Nie należę do wysokich bramkarzy. Zarówno w Polsce jak i w Niemczech trenerzy zwracali na to uwagę. Tutaj w Hiszpanii nie spotkałem się z czymś takim. Obecnie nasz drugi, 30-letni bramkarz, ma zaledwie 176 cm i nikt mu tego nie wytyka. Mamy wygrywać a zarazem grać ładnie dla oka. Jako bramkarz muszę dobrze wprowadzać piłki, bo jesteśmy szeroko ustawieni i jedno złe zagranie może kończyć się zagrożeniem. Do tego sporo analiz video naszej gry, każdy dostaje po meczu video, aby samemu obejrzeć i przeanalizować.

Nosisz jeszcze sprzęt na treningi czy już są w drużynie młodsi?

Zaskoczę Cię – nie. Tu jest inna kultura szatni niż w Polsce. Wiadomo, jest śmiesznie, każdy żartuje, ale nie ma podziałów na starszych czy młodszych. Sprzęt na trening przygotowuje sztab szkoleniowy i co dziwne, oni przynoszą wszystko sami na  boisko wcześniej. Po bramki chodzą wszyscy, nie wysyła się “młodych”. Tak samo są wyznaczone trzy osoby, które czyszczą szatnie cały tydzień i nie ma wymówek. Naszym kapitanem jest były reprezentant Wenezueli – Gabriel Cichero Konarek (dziadek był Polakiem) i on tak samo robi wszystko to, co inni zawodnicy.

Ale z takim podejściem spotkałem się już w Niemczech. Sześciu dyżurnych, młodzi ze starszymi i wszystko razem robią. Moim zdaniem ten podział, że młodzi są od dźwigania – to stwarza różnice i podział w szatni w Polsce, niby banalne rzeczy, ale dzięki temu nie ma podziału na lepszy gorszy.

Każdy zawodnik czuje się dobrze w zespole. A atmosfera przekłada się na boisko.

Dokładnie, w Polsce za wszystko mają być odpowiedzialni młodzieżowcy. Piłki po treningu zgubione – wina młodzieżowców, coś się zapomniało wziąć – młodzieżowcy. A to już nie te czasy co kiedyś.

Trener Pandiani, jak przystało na znakomitego byłego piłkarza, dba o najwyższy poziom.

Trenujemy jak w La Liga. Jako trener, Pandiani dużo wymaga od zawodników. Podczas okresu przygotowawczego trenowaliśmy dużo, a do tego bardzo ciężko – najcięższy okres przygotowawczy w moim życiu. Mieliśmy sporo taktyki i teraz w lidze widać tego efekty. Świetny, bardzo pozytywny człowiek. Do każdego stara się pochodzić indywidualnie. Przed i po treningu można się pośmiać, ale podczas – 100% skupienia,  jeśli nie, możesz nie zagrać w gierce, które najczęściej są stałym elementem treningu. Trener często uczestniczy z nami w gierkach.

Nie każdy zawodnik z Podlasia będzie miał okazję trenować z taką postacią.

Nie każdy, ale z drugiej strony, na Podlasiu są trenerzy, którzy przypominają Pandianiego. Śmiało mogę przytoczyć tu jego imię i nazwisko – Samuel Tomar. Pod względem zaangażowania, pasji i wymagań Pandiani przypomina mi mojego pierwszego trenera. Oczywiście są to inne szkoły  trenerskie, ale charaktery podobne. Zawsze wymagają od zawodników 100% poświęcenia i skupienia.

Jest szansa, żebyś pokazał się za rok na wyższej półce w Hiszpanii?

Celem jest walka o awans. Na trzy mecze mamy sześć punktów. Pierwszy wyjazd niestety nie poszedł po naszej myśli, ale z tego co sztab szkoleniowy mówił, było to najgorsze i najmniejsze boisko w lidze. Graliśmy przeciwko drużynie, która u siebie punktuje, dzięki wykorzystaniu warunków fizycznych i specyficznej infrastruktury swojego boiska.

Bronisz czy ława?

Bronię. Jestem pierwszym wyborem trenera. Rywalizacja jest duża i nikt nie może być pewny swojej pozycji. Na samym początku niektórym chłopakom podziękowano, mimo podpisanych umów. Jak powiedziałem, Pandiani jest świetnym człowiekiem, ale bardzo wymagającym trenerem, nastawionym na sukces.

Piotrek Gorczyca ma jakieś marzenia piłkarskie?

Chciałbym kiedyś zagrać w reprezentacji, w La Liga i wrócić do Jagiellonii Białystok. Staram się teraz skupiać na tym co jest. Różnie to u mnie bywało, po powrocie z Niemiec jak najszybciej chciałem grać w I lub II lidze w Polsce, nie miałem cierpliwości, aby zagrać jeden dobry sezon w klubie, tylko na siłę chciałem coś zmienić. Z biegu czasu widzę, że to błąd. Dlatego cieszę się, że dalej gram w piłkę i jestem w kraju, który jest pod względem piłki nożnej jest jednym z najlepszych na świecie. Gram na razie w Tercera División, czyli do moich marzeń daleka droga, ale jestem w trakcie ich realizacji. Kto wie, co przyniesie przyszłość. Najlepszym przykładem jest Damian Kądzior, który długo tułał się po niższych ligach, a teraz będzie grał w Lidze Mistrzów i jest w składzie reprezentacji.

Jesteś daleko od Polski, możesz kogoś pozdrowić albo pocisnąć. Start.

Jeszcze za mało mam argumentów, żeby kogoś po kimś “pojechać”, ale jakby się udało gdzieś wyżej pójść, to takie historie mogę powiedzieć, a mam co opowiadać (śmiech).

Tego życzę, dzięki za rozmowę!

Dziękuję.

PIOTR GORCZYCA NA TRANSFERMARKT

Piotr Gorczyca ma 21 lat, jest wychowankiem MOSP-u Białystok. Grał w takich klubach jak Jagiellonia Białystok, Ślęza Wrocław, Hessen Kassel (Niemcy), Olimpia Zambrów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *