PUCHAR

#DajKamienia – Podlaskie – najmniej klubów, najmniej aktywności, najmniej pieniędzy

Województwo podlaskie – chociaż wcale nie najmniejsze w Polsce pod względem ludności i obszaru, to z najmniejszą liczbą klubów piłkarskich. Mówił o tym obecny prezes Podlaskiego ZPN-u podczas jednej z konferencji, jeszcze zanim został wybrany na najważniejszego człowieka w podlaskiej piłce. Rozumiemy, że mówił to po to, żeby taka niewesoła sytuacja uległa po jakimś czasie zmianie. Ale żeby tak się stało, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: DLACZEGO TAK JEST? Bez diagnozy nie ma leczenia, ale czy diagnoza nie okaże się przypadkiem zbyt brutalna?

Współczynik „klubizacji”

Na potrzeby tego tekstu wzięliśmy pod uwagę liczbę klubów piłkarskich grających w seniorskich ligach mężczyzn na poziomie od 4 ligi i niżej. Dodanie do tego grona drużyn mających wyłącznie zespoły młodzieżowe lub drużyn kobiecych nie zmieniłoby niczego. Uznaliśmy, że porównywanie naszego województwa do mazowieckiego, małopolskiego, śląskiego czy zachodniopomorskiego nie ma najmniejszego sensu, bo prawdopodobnie jeszcze przez wiele lat tych województw nie dościgniemy. Porównaliśmy województwa, które zbliżone są pod względem rozwoju gospodarczego i zaliczane są do tak zwanej „ściany wschodniej” lub, jak ktoś woli, do „Polski B”, czyli województwa: warmińsko-mazurskie, lubelskie, podkarpackie, świętokrzyskie. Tak wygląda współczynnik „klubizacji”, czyli ilość męskich drużyn seniorskich od 4 ligi niżej na 10 000 mieszkańców.

PODLASKIE – 0,4;

WARMIŃSKO-MAZURSKIE – 0,89;

LUBELSKIE – 1,15

ŚWIĘTOKRZYSKIE – 0,83

PODKARPACKIE – 2,47

Jak widać, w naszym województwie na 10 000 mieszkańców czyli na liczbę mieszkańców średniej wielkości miasteczka (porównywalnego do Wysokiego Mazowieckiego) przypada 0,4 klubu, podczas gdy w lubelskim 1,15, a w podkarpackim 2, 47 klubu.

Wieś nie gra w piłkę. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, ale kilka z nich przychodzi na myśl najszybciej. Jedną z nich jest dość wysoki odsetek osób mieszkających na wsi. Co prawda w tej statystyce podlaskie zajmuje dopiero 9 miejsce, ale dobrze wiemy, jakiej wielkości są podlaskie miasta – to przeważnie trochę większe wsie. Mamy jedno miasto trzystutysięczne, dwa sześćdziesięciotysięczne i pozostałe od 5 do 20 tysięcy. To niewielkie ośrodki, w których trudno jest o stworzenie „wielkiej” piłki, nawet na warunki trzecio czy czwartoligowe.

Jeśli już jesteśmy przy wsiach, to warto zwrócić uwagę na dane, dotyczące zatrudnienia w rolnictwie. Musimy szczerze przyznać, że osoby zatrudnione w rolnictwie rzadziej są w stanie zaangażować się w życie klubu, czy granie w piłkę. Mają wiele swoich zajęć, od których nie ma wolnego. A odsetek zatrudnionych w rolnictwie w podlaskim mamy drugi w Polsce – 23,1% osób pracuje „na roli”.

Mała aktywność społeczna

Kluby to stowarzyszenia. Stowarzyszenie rządzi się swoimi prawami – często to praca społeczna, głównie jeśli mówimy o klubach piłkarskich, grających w „okręgówce” czy A-klasie. Żeby w taki projekt się zaangażować, potrzeba szczypty obywatelskiej postawy, aktywności społecznej. A z tym w naszym województwie jest bardzo słabo. Dowody? Liczba stowarzyszeń na 10 000 mieszkańców wynosi 28. Gorzej jest tylko w województwie śląskim – 27. Mało pieniędzy Być może od tego trzeba było zacząć, bo to chyba podstawowy problem piłki na Podlasiu i nie tylko piłki. Pieniądze. Bo żeby kluby mogły funkcjonować sprawnie, a nie tylko egzystować, potrzebne są fundusze. Samorządy przyznają dotacje stowarzyszeniom, bo muszą. Strach pomyśleć, bo by było, gdyby nie musiały… albo gdyby w każdej gminie było dwadzieścia-trzydzieści stowarzyszeń, wśród których trzeba rozdysponować środki. Kluby często są jedynymi stowarzyszeniami w gminie. Na szczęście dla nich.

Wracając do zamożności samorządów, województwo podlaskie zajmuje w tym rankingu dziewiąte miejsce, ale wydaje się, że to dość wysokie miejsce zawdzięcza unijnym dotacjom na tzw. „ścianę wschodnią”. Pieniądze w lokalnym futbolu pochodzą także od sponsorów – prywatnych przedsiębiorstw. Znów statystyka – zajmujemy trzecie miejsce od końca jeśli chodzi o liczbę podmiotów gospodarczych na 1000 mieszkańców, gorzej jest tylko w województwach podkarpackim i lubelskim. Statystyka pomija wielkość firm, bo dużych przedsiębiorstw jest u nas niewiele, a środki tylko z takich firm mogą znacząco wpłynąć na lepszy poziom funkcjonowania klubu.

Często jest tak, że trzeba dorzucić ze swoich. Zrobić jakąś zrzutkę, pozbierać na piłki stroje itd. Można taką inicjatywę podjąć raz na rok, ale kiedy nie wystarcza pieniędzy na inne rzeczy – ludzie w końcu odpuszczają. Nie odpuszczaliby tak łatwo, gdyby mieli z czego wesprzeć swój klub. A sytuacja finansowa Podlasian jest słaba. PKB na jednego mieszkańca – w tej statystyce znów jesteśmy trzeci od końca i znów wyprzedzamy lubelskie i podkarpackie. Inni mogą

W dwóch statystykach, czyli dochód na mieszkańca i ilość podmiotów gospodarczych, wyprzedzamy województwa – podkarpackie i lubelskie. A więc tam nie ma zbyt wielu firm, pieniędzy w kieszeni zwykłego Kowalskiego również jest niewiele. Szkoda tylko, ze biją nas na głowę jeśli chodzi o ilość klubów na 10000 mieszkańców. Mają tam jednak duże ośrodki miejskie, w których budować coś jest znacznie łatwiej. Mimo tego, że prezes Podlaskiego ZPN-u zapowiada poprawę sytuacji podlaskiej piłki, w tym zwiększenie liczby klubów piłkarskich, będzie o to bardzo trudno. Zbyt daleko jesteśmy w tyle. Zachęcamy do dyskusji na ten temat. Piszcie, jak wy widzicie przyczyny tego, że w naszym województwie klubów piłkarskich jest najmniej.  Na zdjęciu – struktura rozgrywek piłki nożnej w woj. podlaskim (po lewej) i w woj. podkarpackim (po prawej)… 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.