Jagiellonia Białystok rozbiła Lechię Gdańsk 6:0 w meczu Pucharu Polski i zameldowała się w kolejnej rundzie rozgrywek. Dla zespołu Adriana Siemieńca wysokie zwycięstwo ma znaczenie nie tylko ze względu na awans, ale również jako zastrzyk pewności siebie po trudniejszym okresie. Trener cieszył się z postawy drużyny, jednocześnie przestrzegając przed nadmiernym optymizmem. – Dwa wygrane mecze to żadna seria – przypomniał.
Szkoleniowiec rozpoczął konferencję od gratulacji dla zespołu i podziękowań dla kibiców, którzy wspierali Żółto-Czerwonych w Gdańsku. Podkreślił, że zwycięstwo przyszło w ważnym momencie, a jego rozmiary pozwoliły lepiej zarządzać siłami zawodników w napiętym terminarzu.
– Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Cieszymy się też, w jakich okolicznościach ono się odbyło, bo ten ostatni okres nie był najlepszy. Na pewno takie zwycięstwo podbuduje nas, doda nam pewności siebie – powiedział Siemieniec.
Jagiellonia wygrała wcześniej ligowe spotkanie z Wisłą Płock, a teraz dołożyła przekonujący triumf w Pucharze Polski. Trener nie chciał jednak ogłaszać przełomu ani mówić o definitywnym wyjściu z kryzysu. Zwrócił uwagę, że dwa zwycięstwa to dopiero początek drogi, a przed zespołem kolejne wymagające zadania.
– Nie jestem zwolennikiem skrajnych emocji. Nie twórzmy nagłówków, że Jagiellonia wyszła z kryzysu, odrodziła się i wraca. W drugą stronę też nie było tak, jak czasami przedstawiano. Mieliśmy słabszy moment, ale teraz nie popadajmy w drugą skrajność – zaznaczył trener.
Różnica doświadczenia widoczna na boisku
Siemieniec nie chciał, by wynik 6:0 stał się powodem do lekceważenia Lechii. Zwrócił uwagę na różnicę doświadczenia między zespołami i na fakt, że Jagiellonia od kilku sezonów regularnie rywalizuje w europejskich pucharach. Jego zdaniem mecz przebiegł tak, jak powinien wyglądać przy zestawieniu drużyny z Ekstraklasy, mającej w składzie zawodników o dużym międzynarodowym doświadczeniu, z zespołem z niższej ligi.
– Jeżeli oczekiwalibyśmy obrazu meczu, który pokaże różnicę między jednym a drugim zespołem, to właśnie tak to powinno wyglądać – ocenił.
Trener podkreślił, że oczekiwał od swoich piłkarzy pełnej kontroli nad spotkaniem od pierwszej do ostatniej minuty. Jego zdaniem zespół zrealizował to założenie, a wysoka skuteczność pozwoliła przypieczętować przewagę.
Rotacje mają pomóc utrzymać intensywność
Przy napiętym kalendarzu jednym z największych wyzwań pozostaje utrzymanie odpowiedniej intensywności i zaangażowania. Siemieniec przyznał, że regeneracja fizyczna jest ważna, ale równie istotna jest gotowość mentalna do kolejnych spotkań, pressingu i walki o następne bramki.
– Najtrudniejsze zadanie przy takim kalendarzu i tak krótkich odstępach między meczami to utrzymanie głodu i intensywności mentalnej – mówił.
Jednym ze sposobów na rozwiązanie tego problemu jest szersze korzystanie z kadry i rotowanie składem. Trener uważa, że dzięki temu więcej zawodników pozostaje gotowych do gry na wysokim poziomie, a zespół może zachować spójność mimo dużej liczby spotkań.
– Przy takiej ilości meczów w jedenastu tego się nie da zrobić – podkreślił Siemieniec.
Puchar Polski ważny, ale bez deklaracji
Podczas konferencji pojawiło się również pytanie, czy wobec trudniejszej sytuacji Jagiellonii w tabeli ligowej zdobycie Pucharu Polski staje się głównym celem na sezon. Trener nie chciał składać dalekosiężnych deklaracji. Przypomniał, że do końca rozgrywek ligowych pozostaje wiele punktów do zdobycia, a sytuacja może się jeszcze zmienić.
– Sporo punktów jest do zdobycia. Nic nie jest przesądzone – zaznaczył, odnosząc się do sytuacji w Ekstraklasie.
Jednocześnie podkreślił, że Puchar Polski zawsze był dla niego istotny. Na tym etapie najważniejsze jest jednak przechodzenie kolejnych rund i pozostawanie w grze na wielu frontach jak najdłużej.
– Dla mnie Puchar Polski zawsze był ważny, jest ważny i będzie ważny – powiedział.
Siemieniec przyznał też, że w poprzednim sezonie zabrakło mu spokoju w podejściu do tych rozgrywek. Tym razem chce koncentrować się na kolejnych zadaniach, zamiast wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Po awansie w Gdańsku Jagiellonia może już skupić się na najbliższym spotkaniu ligowym z Wieczystą Kraków.
Stoinović oszczędzony, Sylla nadal poza grą
Trener wyjaśnił również nieobecność kilku zawodników. Brak Duszana Stoinovicia w kadrze meczowej był decyzją prewencyjną. Piłkarz wrócił niedawno po długiej przerwie i nie jest jeszcze gotowy, by regularnie występować przy tak dużej intensywności spotkań.
– Duszan nie grał prawie dziesięć miesięcy w piłkę. To nie jest takie proste, żeby po tak długim urazie od razu wejść w rytm gry co 70 godzin na najwyższym poziomie intensywności – tłumaczył Siemieniec.
Szkoleniowiec nie chciał ryzykować odnowienia urazu, dlatego dał zawodnikowi więcej czasu na regenerację. Nieobecność Kucharskiego, Drachala, Findela i Polaka była natomiast wynikiem decyzji sportowych.
Z kolei Jusuf Sylla pozostał w Białymstoku, ponieważ podczas powrotu do treningów odnowił mu się uraz. Według trenera napastnik nie będzie w stanie pomóc drużynie w najbliższych dwóch meczach, a od kolejnego tygodnia ma być ponownie dostępny w procesie powrotu do zdrowia. Norbert Wojtuszek kontynuuje rehabilitację.

