Wygrana 4:1 w kolejnym meczu kontrolnym to dla sztabu szkoleniowego Jagiellonii Białystok przede wszystkim cenny materiał analityczny. Trener Adrian Siemieniec tonuje nastroje, podkreślając, że choć wynik cieszy, zespół wciąż znajduje się w procesie budowy optymalnej formy na start sezonu.
Starcie z pierwszoligowym rywalem było dla „Dumy Podlasia” kolejnym etapem przygotowań. Trener Siemieniec zauważył, że spotkanie miało znacznie wyższą intensywność niż poprzedni mecz w Narewce, co wynikało zarówno z klasy przeciwnika, jak i postępów w treningach kondycyjnych zawodników.
Analiza błędów i praca u podstaw
Mimo wysokiego zwycięstwa, szkoleniowiec Jagiellonii nie ukrywał, że w grze zespołu pojawiły się elementy wymagające poprawy. Głównym „kamyczkiem do ogródka” była stracona bramka, która — zdaniem trenera — nie powinna mieć miejsca w meczu o punkty.
– Z punktu widzenia taktycznego nie popełniliśmy błędu, ale zawiodły działania indywidualne. Każdy z zawodników biorących udział w tej akcji mógł zachować się lepiej – wyjaśniał po meczu Siemieniec. Trener zaznaczył również, że zespół musi jeszcze popracować nad większą kreatywnością pod bramką rywala, mimo zdobycia czterech goli.
Kwestie kadrowe i powroty do formy
W meczu dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Uki Kobayashi. Trener przyznał, że Japończyk z każdym dniem zyskuje na pewności siebie, choć do optymalnej dyspozycji wciąż mu brakuje. – Uki zakończył sezon z urazem, leczył go cały miesiąc i wrócił jeszcze z problemami zdrowotnymi, dlatego obecnie nadrabiamy zaległości – tłumaczył szkoleniowiec.
W kontekście kadry na nadchodzący obóz w Austrii, trener zachowuje spokój. Obecnie zespół wspomaga się grupą młodych zawodników z rezerw i Centralnej Ligi Juniorów, ale ostateczny kształt kadry będzie się krystalizował wraz z kolejnymi ruchami transferowymi. Siemieniec zapewnił również, że Bernardo od poniedziałku powinien wrócić do pełnego treningu z drużyną, natomiast sytuacja zdrowotna pozostałych kontuzjowanych zawodników wymaga dalszej rehabilitacji.
Intensywna praca przed pucharami
Przed Jagiellonią trzy tygodnie do pierwszego meczu o stawkę. Trener ocenia, że drużyna jest obecnie w połowie drogi przygotowawczej. Pierwsze dwa tygodnie skupiały się na objętości pracy, natomiast nadchodzący okres zgrupowania będzie kluczowy pod kątem intensywności.
– Największe uderzenie, jeżeli chodzi o intensywność, czeka nas w połowie lipca, przy okazji meczu z Pafos – zapowiedział Siemieniec. Szkoleniowiec przyznał, że dla całego klubu to trudny, wytężony moment, w którym praca na boisku musi być idealnie zsynchronizowana z działaniami sztabu poza nim. Cel pozostaje niezmienny: zbudowanie silnego zespołu, który skutecznie powalczy zarówno w Ekstraklasie, jak i na arenach europejskich.

