
Wczoraj w Sokółce swoje spotkanie rozgrywała drużyna LKS Dąb Dąbrowa Białostocka z Mielnik Mielnicki Klub Sportowy. Podczas spotkania doszło do niecodziennej sytuacji.
W końcówce pierwszej połowy przy stanie meczu 4:0 kontuzji doznał bramkarz gości. Sędzia spotkania zakończył pierwszą połowę, a na drugą wyjścia odmówili zawodnicy z Mielnika i odjechali do domu.
Poprosiliśmy o komentarz Trenera mielniczan Pana Radosława Kondraciuka oraz Prezesa klubu z Dąbrowy Białostockiej Pana Mieczysława Sołowieja.
„W pierwszej połowie gra toczyła się normalnie (oprócz tego, że graliśmy bardzo słabo tego dnia) do 44. minuty. Wtedy urazu kolana doznał nasz bramkarz. Nie podniósł się z murawy i po minucie sędzia zaprosił na przerwę. W międzyczasie przy bramkarzu zostali moi zawodnicy i mimo wezwania nie było żadnej opieki medycznej. W przerwie okazało się, że ktoś był wpisany kogo nie było na stadionie. Czekaliśmy przerwę i jeszcze 15 minut. Żadna pomoc medyczna nie przyjechała, więc nie wyszliśmy na boisko i pojechaliśmy do domu. Bramkarz ma podejrzenie zerwania więzadła. W tej sytuacji opieka może by nie pomogła, ale co by było, gdyby trzeba było kogoś reanimować bo np. zasłabł lub się zderzył?” – powiedział trener gości, Radosław Kondraciuk.
Prezes Klubu z Dąbrowy Białostockiej Pan Mieczysław Sołowiej w rozmowie telefonicznej przekazał, cyt.
„Zespół w dniu meczu był bardzo dobrze dysponowany, zdominował rywala i prowadził po pierwszej połowie czterema bramkami. Sytuacja z kontuzją bramkarza miała miejsce już po gwizdku sędziego. W protokole meczowym byłem wpisany jako opieka medyczna. Zaproponowaliśmy wezwanie Załogi Ratownictwa Medycznego. Zawodnicy oraz Sztab zespołu z Mielnika odmówili jej przyjazdu. Uważam, że drużyna z Mielnika nie chciała tego meczu przegrać w jeszcze większych rozmiarach i wolała oddać ten mecz walkowerem.”
Co sądzicie o tej całej sytuacji Dajcie znać w komentarzach.




