Orlęta Czyżew nie były głównym kandydatem do awansu do 4. ligi w poprzednim sezonie. Jednak w ostatnich kolejkach Czyżewianie punktowali znakomicie i wywalczyli awans. „Wywalczyli” to słowo klucz według Karola Stysia, trenera zespołu, który zapowiada, że Orlęta podobnie zaciekle walczyć będą w 4. lidze i celują w miejsce… No właśnie, ciekawi, w które? Zapraszam do przeczytania.
Karol Styś, trener KS Orlęta Czyżew – rozmowa

Bartosz Ksepka: Jest czerwiec 2024 roku. Patrzysz w tabelę i gdzie widzisz Orlęta Czyżew?
Karol Styś: Gdy zamknę oczy na chwilę to widzę Orlęta na pierwszym miejscu. Realnie takim ambitnym celem jak na beniaminka będzie 6. miejsce, i to bardzo by nas zadowoliło. Będzie ciężko, ale cel musi być ambitny.
Co musicie poprawić w zespole, żeby sprostać wymaganiom 4. ligi?
Na pewno intensywność treningów i ich ilość, aby można skupić się na aspektach, na które nie było czasu przy dwóch treningach w klasie okręgowej. Ilość treningów została zwiększona, a przy dostosowaniu ich odpowiedniego poziomu pomaga mi Przemek Piotrowski, drugi trener zespołu, również zawodnik.
A transfery? Będą wzmocnienia?
Wzmocniona zostanie praktycznie każda formacja. Nazwisk jeszcze nie chcę ogłaszać, gdyż nie mamy potwierdzeń, natomiast szykujemy jedno bardzo głośne nazwisko. Ponadto wzmocni nas utalentowana młodzież. Postaramy się przedstawić wszystkich w przyszłym tygodniu.
Wróćmy jeszcze na chwilę do końcówki sezonu w okręgówce. Co Twoim zdaniem zdecydowało, że wywalczyliście awans właśnie Wy, co wyróżniało Orlęta w końcówce sezonu?
Wywalczyć – to jest dobrze sformułowane pytanie. My w ostatnich kolejkach bodajże pięć spotkań rozstrzygnęliśmy po 85. minucie. W każdym meczu walczyliśmy dosłownie do ostatniej sekundy. Mam młodą, ale bardzo ambitną drużynę. Zawodnicy potrafili pokazać to na boisku, często mecze wygrywaliśmy determinacją i wolą walki. Gdy brakowało umiejętności to właśnie to pozwalało nam rozstrzygać spotkania na swoją korzyść.
Na coś jeszcze zwróciłeś uwagę jako trener?
Zaangażowanie, ambicja, wspólny cel oraz bardzo dobra atmosfera w drużynie. Na mecze wychodziliśmy jak po swoje, mam duży szacunek do chłopaków, bo ja sam często nie wytrzymywałem tempa jakie narzucaliśmy przeciwnikom. Zdecydowana większość drużyny jest w podobnym wieku, wiem że spędzają ze sobą dużo czasu również poza piłką, to było widać na boisku i miało to duży wpływ na końcowy rezultat.
Jakie znaczenie w kontekście awansu miał ładny obiekt, jakim dysponujecie i to, moim zdaniem, wyjątkowe wsparcie kibiców. Frekwencja na meczach domowych Orląt była imponująca.
Stadion mamy już od kilku sezonów, natomiast wsparcie jakie mieliśmy na trybunach przerosło nasze oczekiwania. Już kilkukrotnie okazało się że pomimo 340 miejsc jest on dla nas za mały. Często zawodnicy na mecze meldowali się ze swoimi rodzinami, wspierali nas znajomi, również dzieci z naszych grup młodzieżowych. Takie wsparcie dało nam dodawało nam dużo energii. Mamy nadzieję że w 4. lidze będziemy mieli jeszcze więcej kibiców.
Mówiłeś o 6. miejscu jako o wyniku, który Was zadowoli. Myślisz, że naprawdę jest to możliwe? Taki jest właśnie cel postawiony przed drużyną?
Tak jak wcześniej wspomniałem, jesteśmy ambitni. Zdaje sobie sprawę że będzie ciężko, ale stawiam sobie za cel miejsce 6.
A kogo widzisz na koniec sezonu na pierwszym miejscu?
Tutaj nikogo nie zaskoczę, awans wywalczą Wigry i to z dużą przewagą punktową.








