4 liga

Warmia lepsza w hicie, Sparta słabsza w…końcówce

Tylko jeden mecz pierwszej kolejki sezonu zakończył się zwycięstwem gospodarzy – Warmia pokonała u siebie Tur Bielsk Podlaski 3:1.

Pierwsi bramkę w tym meczu zdobyli goście. Na początku spotkania Michał Walczuk strzałem głową wyprowadził gości na prowadzenie. Tur miał w pierwszej części meczu przewagę i kilka sytuacji strzeleckich, które powinny zakończyć się golami. Jedną z nich, w 12. minucie, zmarnował Patryk Stypułkowski.

“A już po chwili było 1:1. Rzut wolny z prawej strony boiska, wychodzący Damian Plisiuk nie wybił piłki, ta została uderzona głową przez Pawła Drażbę i wysokim łukiem wpadła do bramki mimo interwencji naszych obrońców na linii”relacjonują na facebooku działacze Tura.

Do przerwy było 1:1. Druga część to jednak zdecydowana przewaga Warmii, udokumentowana dwoma golami. Gol na 2:1 dla gospodarzy padł w 73. minucie. Do wrzutki z wolnego doszedł Drażba, i tak jak przed przerwą głową pokonał golkipera Tura. Wynik meczu ustalił Mikucki, który w polu karnym zachował zimna krem i strzałem “podcinką” nad bramkarzem zdobył trzeciego gola dla Warmii.

Stawiane w roli jednego z faworytów rozgrywek rezerwy Jagiellonii Białystok, pokonały na wyjeździe Spartę Szepietowo 1:0. – Nie spodziewaliśmy się łatwego meczu, bo wiemy, że w tej lidze nikt się przed nami nie położy. Każdy zespół będzie się na nas mobilizował i walczył do upadłego. Tak było dzisiajmówił po meczu trener Jagi Wojciech Kobeszko.

Miał rację. Sparta bardzo długo dzielnie stawiała się potentatowi 4. ligi. W pierwszej połowie miała dwie okazje do zdobycia bramki. W pierwszej doskonałą sytuację miał Fabiszewski, ale jego strzał obronił Gostomski. W drugiej, po strzale Wojny, od straty bramki Jagiellonię ratuje słupek. Dwukrotnie do bramki trafiał też Savkovic, lecz za każdym razem był na wyraźnym spalonym. Do przerwy bramki jednak nie padły. W drugiej części przewaga Jagiellonii jest jeszcze większa, ale gościom brakuje skuteczności. Gol pada dopiero w doliczonym czasie gry. W 98. minucie dośrodkowania w pole karne skutecznie wykańcza Patryk Czerech.

-Zagraliśmy dużo lepiej i uważam, że nasze zwycięstwo jest zasłużone. Duże pretensje mogę mieć jednak do chłopaków za ich skuteczność, bo mieliśmy wiele okazji stuprocentowych, które po prostu muszą kończyć się golem – ocenił po meczu Wojciech Kobeszko. 

W innych meczach MOSP Białystok zremisował 2:2 z ŁKS-em Łomża. W 80. minucie wyrównującego gola dla ŁKS-u zdobył 38-letni Robert Speichler, który jeszcze w poprzednim sezonie grał w barwach MOSP-u. Taki sam wynik padł w meczu beniaminka, Sokoła Sokółka, z Cresovią Siemiatycze. Sokół prowadził już 2:0, ale dał sobie wydrzeć zwycięstwo.

-Na pewno chcieliśmy lepiej zainaugurować nasz pierwszy mecz w IV lidze po długiej przerwie powiedział po meczu prezes Sokoła Łukasz Lenkiewicz.

Wyrównujący gol dla gości miał paść po faulu na obrońcy Sokoła (patrz zdjęcie poniżej – isokolka.eu)

Promień Mońki zremisował 1:1 z Wissą Szczuczyn, a Hetman Białystok wygrał na wyjeździe ze Spartą Augustów 1:0.

Zdjęcie główne: https://www.facebook.com/pg/Sparta.Szepietowo/photos/?ref=page_internal

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *