Piłka kobieca

Trzy szybkie z… sędziną. “Najgrzeczniejsi piłkarze są w …”

Dziś przy trzech szybkich po raz pierwszy posiedzimy z kobietą. Kobietą, która sędziuje mecze wszystkich podlaskich lig i… ma swoje spostrzeżenia z tym związane. W rozmowie mówi nam m.in. o tym, którą drużynę w podlaskich ligach uważa za najgrzeczniejszą.

Mam nadzieję, że wybaczycie, bo dziś pytań będzie więcej niż trzy – w końcu nie mieliśmy w tym cyklu kobiety, tym bardziej sędziny. Dobra, zaczynamy!


Ewelina Fiedorczuk – Sipko jako sędzia główny (w środku)

Większość pytań do kobiety – sędziny to pytania w stylu “jak sobie radzisz?”. Ja zapytam trochę prowokacyjnie – w czym kobieta sędzia jest lepsza od mężczyzny – sędziego?

Przede wszystkim kobiety są bardziej opanowane. Uważam, ze to kobiety nie dają się sprowokować tak szybko zawodnikom, trenerom czy też działaczom. Kolejna kwestia to odczytywanie mowy ciała oraz tzw. intuicja. To właśnie kobiety potrafią zauważyć w większości przypadków czy zawodnik symuluje lub nie. Oczywiście to są tylko moje spostrzeżenia.

Mimo tych cech, miałaś na pewno jakąś niecodzienną sytuację na podlaskich boiskach w roli sędziny. Opowiedz którąś z nich.

Najzabawniejsza sytuacja z podlaskich boisk? W momencie zdobycia bramki, zawodnik pada wślizgiem na kolana, zadając pytanie: “wyjdziesz za mnie?”. Zdarzają się też przykre sytuacje. Zawodnik podszedł po po jednym z meczów do mnie na odległość 15 cm od twarzy i po protu chciał mnie uderzyć. W ostatniej chwili powstrzymał się i wykonał tylko ruch w moją stronę. Oczywiście został odpowiednio ukarany. Niestety takie sytuacje zdarzają się nie tylko kobietom.

Po takim meczu płaczesz w domu czy raczej szybko zapominasz?

Podczas meczu zawsze staram się zachować spokój i opanowanie. Po meczu już tak prosto nie jest. Bardzo często wchodząc do szatni po meczu trzaskam drzwiami i okazuję, delikatnie mówiąc, swoje niezadowolenie.

To jak to się stało, że coś, co niesie za sobą konieczność przeżywania takich sytuacji, w ogóle zaczęłaś robić?

Moja przygoda z gwizdkiem rozpoczęła się na studiach w 2013 roku. Bardzo często oglądałam mecze Jagiellonii Białystok oraz w gronie znajomych mecze drużyn zagranicznych. Często komentując sytuacje boiskowe, koledzy zaproponowali, żebym zapisała się na kurs sędziowski. Początkowo traktowałam to jako żarty ale… zapisałam się na kurs. Traktowałam sędziowanie jako fajna przygodę. Pierwsze mecze, które sędziowałam, to były mecze drużyn młodzieżowych, ale pokazały, że to nie jest takie proste: trzymanie chorągiewki, wskazania, obserwowanie linii spalonego. Po pierwszych zmaganiach tempo mojego rozwoju nabrało rozpędu. Z każdym meczem czułam się pewniej w podejmowaniu decyzji. Po pierwszym roku spędzonym na podlaskich boiskach jako sędzia, najczęściej asystentka, Podlaski Związek Piłki Nożnej zgłosił mnie do sędziowania kobiecych rozgrywek centralnych. Przygotowanie fizyczne oraz teoretyczne nie stanowiło większego problemu. Kolejny sezon i kolejne wyzwania. W naszym województwie prowadziłam jako sędzia główna początkowo mecze A klasy. Po najniżej klasie rozgrywkowej nadeszła kolej na klasę okręgową i wtedy zrozumiałam, że moje miejsce na boisku to nie linia a jednak sędzia główna. Od tego momentu regularnie prowadzę mecze kobiet jako sędzia główna, a w podlaskich ligach jestem i główną, i asystentką.

Gdybyś miała wybrać najgrzeczniejszą drużynę w naszych ligach to byłby to…

Kolejarz Czeremcha. Odkąd pamiętam wyjazdy do Czeremchy nigdy nie wzbudzały w moim odczuciu niechęci. Mieszkając w Bielsku Podlaskim dość często byłam zapraszana jako sędzia do poprowadzenia zorganizowanych przez ten klub turniejów, również dziecięcych. Nikt nas nie obrażał, a jeśli próbowano, trener szybko reagował na takie zachowania. Przed urodzeniem dziecka miałam okazję pojawić się kolejny raz na meczu Kolejarza i mogę z czystym sumieniem powiedzieć ze nadal jest tak jak było gdy zaczynałam sędziować.

Ewelina czasami sędziuje na linii, ale przyznaje – rola “głównej” pasuje jej bardziej (fot. Dariusz Stoński)

Po urodzeniu dziecka nie odpuściłaś sędziowania. Domyślam się, że to ważna część Twojego życia, nie tylko praca.

W przypadku kobiet aktywność fizyczna połączona z prowadzeniem spotkań już w ciąży nie jest możliwa. Zbyt duże ryzyko uderzenia piłką. Więc postanowiłam na ten czas zrezygnować całkowicie z sędziowania. Oczywiście od początku wiedziałam, że jeśli tyko będę przygotowana fizycznie po porodzie, wracam na boisko. Po urodzeniu syna wiedziałam, że bez piłki nie mogę żyć, więc nie tylko jako sędzia, ale również trenerka, wróciłam na boiska z końcem 2019 roku. To nie jest praca a pasja.

WYSTAW OCENĘ PODLASKIEMU ZWIĄZKOWI PIŁKI NOŻNEJ!

KLIKNIJ NA STRONĘ GŁÓWNĄ I ZNAJDŹ ANKIETĘ!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *